Ciała, które nie przyjmują zmiany - nowy paradygmat pracy terapeutycznej. Neurobalans w masażu.
- Anna Bachul
- 11 godzin temu
- 2 minut(y) czytania

Wielu klinicystów mówi mi, że coś fundamentalnego zmieniło się w sposobie, w jaki ciała reagują.
Zanim jednak pójdziemy dalej, chcę nieco poszerzyć perspektywę… bo ta zmiana nie jest przypadkowa. Nie jest anegdotyczna. I nie dotyczy tylko jednej metody pracy. Ma charakter strukturalny. Neurologiczny. Somatyczny.
Obserwujemy ją w całym obszarze pracy terapeutycznej - w chiropraktyce, terapii manualnej, somatyce, pracy ruchem, fizjoterapii, terapii traumy.
Jeśli masz poczucie, że ciała Twoich pacjentów są trudniejsze do „osiągnięcia”, trudniejsze do ustabilizowania lub reorganizacji niż kiedyś - to nie jest złudzenie. To realna zmiana.
A to, co odczuwasz, nie jest porażką techniki. To pojawienie się nowej rzeczywistości klinicznej, na którą większość programów szkoleniowych nas nie przygotowała.
Neurobalans w masażu
Współczesna fizjologia funkcjonuje pod stałym obciążeniem, z którym wcześniejsze pokolenia nie miały do czynienia. To nie tylko „więcej stresu”, ale zmniejszona zdolność do regeneracji i powrotu do równowagi.
Pierwszym miejscem, w którym to się ujawnia - i które niemal każdy terapeuta wyczuwa, choć rzadko był uczony, jak to interpretować - jest Kinetyczny Łańcuch Powięziowo-Oponowy.
Ten osiowy system pełni funkcję „dyrygenta” dla:
propriocepcji
napięcia autonomicznego
dynamiki czaszkowo-rdzeniowej
orientacji przestrzennej
spójności strukturalnej
zdolności organizmu do reorganizacji
Gdy Kinematyczny Łańcuch Powięziowo-Oponowy zostaje przeciążony, czujesz to natychmiast:
tkanki, które nie pozwalają wejść głębiej
globalne, uogólnione napięcie
oddech, który nie pogłębia się mimo pracy
korekcje lub uwolnienia, które się nie integrują
wzorce powracające szybciej, niż powinny
niewyjaśniona reaktywność lub „zamrożenie”
pacjenci jednocześnie nadmiernie pobudzeni i wyczerpani
I jest tu aspekt, o którym prawie nikt nie mówi wprost:
To nie są problemy techniczne, ale problemy pojemności systemu.
Dopóki nie zajmiemy się zdolnością układu do przyjęcia zmiany, nawet najbardziej precyzyjna interwencja nie zostanie zintegrowana.
Kiedy to zobaczysz… nie będziesz w stanie tego „odzobaczyć”.
Dlaczego o tym piszę?
Głębszy poziom - ten, który Twoje ręce już znają -ujawnia się w sygnałach, jakie wysyła system:
„Jestem gotowy.”albo„Jeszcze nie.”
Większość terapeutów przez lata wyczuwała tę różnicę, nie mając ram interpretacyjnych, by ją nazwać.
Dlatego w ciągu najbliższych tygodni przyjrzymy się:
dlaczego współczesne układy nerwowe nie przetwarzają bodźców tak jak kiedyś
jak czytać pojemność systemu przez dotyk
czym różni się gęstość strukturalna od ochronnego usztywnienia
jak dysocjacja przejawia się w tkance, oddechu i orientacji
dlaczego wzorce ruchowe załamują się przy minimalnym obciążeniu
co staje się możliwe, gdy pracujesz na poziomie systemu, a nie objawu
Prawdopodobnie rozpoznasz zjawiska, które od lat obserwujesz — i wreszcie zrozumiesz, dlaczego mają znaczenie.
Następna wiadomość pojawi się wkrótce. Zaczniemy od fizjologii pojemności — ukrytego progu, który decyduje o tym, czy Twoja interwencja stanie się transformacją… czy zostanie cicho odrzucona przez przeciążony system. Osiągaj neurobalans w masażu.





Komentarze